Foodfox — Serwis Darmowej Dostawy Posiłków Z Restauracji W Pobliżu

Nazywam się Maksym , jestem ceo Foodfox. Z kierownika projektu Lamoda Group stał się założycielem firmy, w które inwestują moi byli pracodawcy. Szukałem pomysłu na własny biznes — i znalazł ją w problemie, z którym zderzył się jak konsument. Ja to próbowałem zamawiać w biurze lub w domu posiłki z dobrych restauracji.

„Próbował” — słowo klucz. Okazało się, że restauracje, które kochałem za doskonałą kuchnię i świetną atmosferę, zupełnie nie potrafią zorganizować dostawę, a wielu jej po prostu nie ma. Tam, gdzie wysyłka była ona często kosztuje 200-300 zł, tak jeszcze i minimalne czek przy tym — 1000 zł. Jeśli chcę zamówić burgera za 400 pln — muszę kupić jeszcze coś niepotrzebnego i zapłacić za wysyłkę.

Droga głodnego człowieka do cenionych paście lub burgera była długa, dróg i drażliwy. Potem robisz zamówienie, jego obiecują zabrać „za godzinę”. Godziny przez półtora okazuje się, że „kurier gdzieś się zgubił, ale wkrótce będzie”. Kurier dzwoni za 15 minut i łamanym rosyjskim mówi, że nie może znaleźć twój podjazd.

Później jeszcze pół godziny, przy odrobinie szczęścia, masz schłodzona jedzenie. Co się dzieje z zamówieniem w te dwie godziny, za każdym razem pozostawało zagadką, ale wyniki . „burger od Seana” pewnego dnia dotarł do mnie w postaci jakiegoś z bułki, mięsa, sosu i frytek.

Ja próbowałem wiele sieci restauracji pizza i sushi z wypracowanej dostawą, ale w pewnym momencie zrozumiałem, że nie mogę już jest gumową pizzę lub drugorzędnych sushi. Nie rozumiałem, dlaczego musi cały czas szukać kompromisu między pyszne jedzenie i niezawodnej dostawy. Chcę i to, i to bez minimalnej czeku, za darmo. Pomysł na swój biznes miałem dawno temu.

Do parafii w Lamoda Group pracowałem w i już wtedy wiedziałem, że mój biznes będzie powiązany z ecommerce. Jest to jedna z niewielu branż, która w Rosji rośnie w szybkim tempie, co by się nie działo się na odpowiednim skali makro poziomie. Zakres dostawy jedzenia też wyglądała atrakcyjnie. Potencjał rynku jest ogromny, a konkurencja na razie niska.

Cały rosyjski catering „waży”, według różnych szacunków, $9-15 mld euro, na dostawę i zamówienia na wynos stanowi około 5% rynku. W Europie Zachodniej i USA udział tego segmentu 8-10%, w Korei Południowej — w ogóle 15%. Rynek wysyłki wzrasta o 20% rocznie. Ponadto, w przypadku własnej logistyki nie można ograniczać online rynkiem i „odgryźć część” jeszcze i u .

Co jeszcze bardziej interesujące — to światowy wybuchowy wzrost food tech, czyli firm i serwisów, które za pomocą nowych technologii proces zakupu i spożycia posiłku. Mówiąc prościej, robią z to, że sklepy internetowe wykonane z zakupami, systemu rezerwacji online — z podróżowaniem, a Uber i Gett — z przemieszczaniem się po mieście. Główny trend w food tech — usługi dostawy. Oni sami zatrudniają kurierów i przywożą jedzenie z restauracji znajdujących się w pobliżu z klientem.

I co najważniejsze — z własną logistyką można otworzyć dla dostawy te restauracje, które wcześniej jej nie było. To pozwala zrobić naprawdę wysokiej jakości wybór restauracji, pracować tylko z najlepszymi i od nikogo nie zależeć. W Rosji stale się rozwija gastronomiczna kultura i kultura konsumpcji w ogóle. Fakt, że rynek wysyłki u nas w 80% składa się z pizza i sushi, jest związana przede wszystkim z brakiem wysokiej jakości oferty.

Wielu już dość niskiej jakości sieci z dostawą, ludzie bardziej niż wcześniej, dbają o swoje zdrowie i czuwają nad tym, jakie jedzenie jedzą. Argument „taniej niż w restauracji” też nie działa. Dania w płatnych restauracjach zazwyczaj kosztują tyle samo, a czasem i taniej niż w internetowych zakładach. Jest to związane z tym, że restauracje zarabiają na napojach i alkoholu, zwiększając tym samym średni rachunek w sali, a na przesyłkę nie trzeba zamawiać alkohol wygórowaną cenę.

Widząc, na jakim poziomie jest usługa dostawy w Rosji, wiedzieliśmy, że zachodni doświadczenie, które chcemy wnieść na rynek krajowy, produkuje fantastyczne wrażenie. Ciekawostki w rodzaju powiązania karty kredytowej i płatności jednym kliknięciem można nawet nie wspominać.

Wyszedłem z Lamoda Group latem ubiegłego roku, mniej więcej wtedy też odszedł mój kolega Siergiej , ale teraz wstąpię stanowisko wiceprezesa ds. rozwoju biznesu. Pracowaliśmy w jednej drużynie, wszczynali wspólne projekty, więc porozumienia o wspólnym biznesie nie było takie trudne. Zaczeło się od tego, że zidentyfikowano główne problemy istniejącego rynku. Aby odwrócić rynek, potrzebny był nie tylko nowy serwis, a nowy model operacyjny.

Jak działają agregatorów dostawy. Otrzymują zamówienie, przekazują do restauracji, restauracja to zamówienie jak coś daje. Kontrolować szybkość dostawy, poziom usług i jakość jedzenia nie można. Postanowiliśmy, że u nas będzie własna platforma logistyczna, starannie wyselekcjonowane restauracje i lokalne wysyłka. Właściwie, to się wszystko zmieniło.

Do grudnia mieliśmy gotowy MVP internetowej i CRM-system. Był to niezbędne minimum, aby połączyć restauracji, kontroli popytu i debugowanie procesów biznesowych. Pierwszymi klientami byli znajomi i znajomi znajomych. Kilka miesięcy testowaliśmy model, zbierali opinie na temat naszego serwisu i patrzyli, jakie rozwiązania działają najlepiej.

W marcu oficjalnie uruchomiliśmy Foodfox. W kwietniu uruchomiliśmy pierwszą wersję iOS-aplikacje. Wyniki pierwszych miesięcy inspirują. Mamy już ponad 170 restauracji, 41% klientów sprawiają, że ponowny zakup, średnio lojalny klient zamawia wysyłkę raz na dwa tygodnie (dla modelu czystej agregatora dobry jest wynik w 10-15%), na e-mail i czat piszą użytkownicy wdzięczny.

Kolejnym kamieniem milowym w rozwoju produktu stało ekspresowa aplikacja. Aplikacja pozwala nam śledzić ruch kurierów i aktualizować status zamówienia w trybie online. Teraz z funkcji tej korzystamy w środku, ale w najbliższym czasie śledzenie kurierów będzie częścią produktu dla użytkowników. Chcemy, aby klient widział, kto daje mu jedzenie i co się dzieje z zamówieniem właśnie teraz.

W planach — dać klientom możliwość oceny jakości dostawy i zostawić napiwek w internecie. W czerwcu dołączyliśmy do rundy finansowania od inwestorów branżowych. Wiodącym inwestorem wystąpił venture fund Global Target, a wśród innych znalazły się Florian Jansen i Nils , Lamoda Group.

Foodtech-rynek jest dla nas interesujące, co potwierdzają zarówno nasze inwestycje w dużych międzynarodowych graczy. Delivery Hero i Blue Apron, jak i siewne inwestycje w LemonCat, Mixville (sprzedany Unigel) i Foodfox. Uważnie śledzimy rozwój tego segmentu w Europie i w USA, i uważamy, że rozwój biznesów z własną dostawą niekwestionowanym światowym trendem. Taki model działa dobrze w większości krajów. W Rosji ta nisza jest dość wolna i ma świetny potencjał.

Całkowita ilość na rynku żywności w Rosji — około $9 mld euro, w tym udział restauracji z własną dostawą w krajach rozwiniętych wynosi około 9-10%. Czyli agregatorów dostaw z restauracji w ROSJI twierdzą, że na rynek w $900 mln — 1 mld usd, podczas gdy Foodfox otwiera pozostałą część rynku w $8 mld do zamówienia przez internet. Dlatego obserwujemy wszystkie warunki do dobrego rozwoju firmy w tym segmencie i z przyjemnością początku pracy z profesjonalnym zespołem Foodfox. Teraz jesteśmy zaangażowani w rozwój w wielu kierunkach.

Projekt przejrzysta, ciekawa, a co najważniejsze, działa, sprawdzone za pomocą MVP koncepcja. To pozwoliło przyciągnąć znaczne inwestycje już na wczesnym etapie. Zespół Foodfox nie robi kolejny klon Delivery Club, a idzie w stosunkowo nie zajęty segment „bardziej premium” restauracji i stawia na jakość usług.

W takim pobranym metropolii, jak Moskwa, lokalna dostawa jedzenia — to jest właściwe rozwiązanie, które pozwala uzyskać zamówienie nie przez dwie godziny, a znacznie wcześniej. Jeśli człowiek jest głodny, chce dostać danie jak najszybciej, najlepiej w ciągu pół godziny. Tak że wniosek ze strony publiczności wyraźnie, i Foodfox jest w stanie go zaspokoić. Wielkość średniego rachunku, według „Wiedomosti”, wynosi 1750 pln.

Zarabia serwis kosztem komisji z restauracji — 20-30% od kwoty zamówienia. Dostawa jest bezpłatna, czyli z zamówienia na 500 rubli usługa działa tylko 100 zł; wysyłka wyraźnie będzie kosztować dwa razy droższe. Istnieje ryzyko, że liczba takich zleceń, których dostawa stratny dla serwisu, będzie więcej, niż początkowo zostało dostosowane. To będzie interesujące zobaczyć, jak zespół rozwiąże to zadanie.

Przy okazji, Delivery Club też zmierza w kierunku poprawy jakości usług. Jako użytkownik zauważyłem, że u nich się poprawiła integracja z restauracji, zaczęły pojawiać się instytucje z gwarantowaną dostawą. W każdym razie od konkurencji konsumenci skorzystają tylko.

Dodaj komentarz