Śmierć Starcie: Zdaniem Twórcy Wina Vinetrade Na Niepowodzenie Po Zamknięciu Projektu, A 3 Lata Później

Starcie Vinetrade trwała 18 miesięcy. Według , zespół projektu planuje przerzucić opisania przemysłu”, która tradycyjnie była obca nowych technologii”. Wielkość rynku podręcznik starcie oceniało w $5 mld — $6 mld euro rocznie. „To nie jest bardzo duży segment, ale wystarczy dla małego zespołu, który chce zbudować dochodowy biznes”.

Pomysł Vinetrade polegała na tym, aby umożliwić klientom zakup wina bezpośrednio od producentów, z pominięciem pośredników. W kwietniu 2012 roku firma przyciąga inwestycje od kilku funduszy, ale już rok później, w marcu 2013 roku, została zamknięta. W 2013 roku przeznaczył cztery lekcje, które przyswoił sobie, zarządzając własną firmą. Kupujący drogiego wina budowania relacji z dostawcami. Kontaktują się z dostawcami, gadać z nimi, otrzymują , a także próbują wino, które zamierzają kupić.

Tylko mały odsetek z nich preferuje wykonywać online-zlecenia, opowiada założyciel Vinetrade. Starcie stawiała właśnie na zakupów online, ponieważ w ten sposób firma może znacznie obniżyć koszt jednej butelki. „O tym prosili sami klienci — zapewniali, że nie chcą rozmawiać z żywymi ludźmi i płacić za to pieniądze”. Wkrótce jednak okazało się, że nawet po dokonaniu jeden lub dwa zamówienia za pomocą strony internetowej, odwiedzający wracali do komunikowania się z przedstawicielami sklepu — pisali e-maile i dzwonili na telefon. „Wiedzieliśmy, że ludzie kupują wino dla własnej przyjemności.

Jak się okazało, sam proces zakupu jest również ważną częścią tego wydarzenia”. Najbardziej udane , pisze , wygrał ze względu na to, że mogli znaleźć na rynku lukę pomiędzy kupującymi i sprzedającymi, który i tak nikt nie był w stanie wypełnić. Jako dobrych przykładów on prowadzi eBay i Airbnb. W win branży-podkreśla założyciel Vinetrade, wszyscy dobrze znamy.

„Użytkownicy mogą nawet nie zwracać się do nas, aby kupić butelkę wina bezpośrednio u sprzedawcy, co oni robili. Staraliśmy się sieć, ale i to nie pomogło”. W wielkiej Brytanii drogie wino przechowywane jest w magazynach i zaciągnięte z nich tylko pod zamówienie klienta. Serwis na takich magazynach, opowiada , pozostawia wiele do życzenia. Ogromną rolę w przedsiębiorstwach odgrywa czynnik ludzki, błędy ludzkie są częstym zjawiskiem, a technologia powszechne słabo.

Według , biznes Vinetrade okazał się . Firma zoptymalizowała koszty, ale zbudować dochodowy biznes nie udało jej się. W końcu, zamiast drużyna budowała zwykły sklep z winami, pod . Ponadto, mówi założyciel firmy, organizacja przyciąga zbyt mało środków na swój rozwój. „Nasi inwestorzy bardzo nas wspierali, niektóre z nich są nawet gotowi byli zainwestować w nas duże środki.

Ale nie czułem się uprawniony do przyciągać inwestycje w projekt, w który nie wierzył”. Trzy lata później po zamknięciu starcie James zdecydował się na powrót do dyskusji na temat swojego doświadczenia. Według jego słów, po zamknięciu Vinetrade pracował w kilku firmach, wiele się nauczyłem i mogłem spojrzeć na swój projekt na nowo. Według , wszystko, o czym pisał w 2013 roku, w rzeczywistości nie wyjaśnia udać się Vinetrade, a przyczyny tkwią nie tylko w nieudanej modeli biznesowych i rynku. Jak zauważa , zespół koncentruje się na realizacji oryginalnych pomysłów.

Sam założyciel zbyt ponieść rozwiązaniem technicznych aspektów zadania i nie zadał sobie trudu, żeby dowiedzieć się, że faktycznie trzeba użytkownikom. „Powinienem był poświęcić więcej czasu na myślenie o tym, że właśnie budujemy i dlaczego. Dodaliśmy do serwisu wiele funkcji, ale w swoich rozważaniach o ich potrzeby oparli się tylko na własne przypuszczenia. Żadnych badań za nimi nie stało” — wyjaśnia autor notatki. W tym samym czasie, kiedy rozmawiał z potencjalnymi użytkownikami, był bardziej zainteresowany sprzedażą produktu, niż wyjaśnianiem potrzeb rozmówcy.

„Nie słuchałem ich i nie chciał zrozumieć, że im trzeba. Przeprowadziliśmy testy, ale zrobił to zbyt późno. Tego było za mało”. „Skoncentrowaliśmy się na jednej idei i nie uważali za stosowne próbować nowych rzeczy lub prowadzić rozwój iteracyjnie. Spędziliśmy cały nasz czas na pracę nad produktem, który nie był skazany zyskać sukces” — mówi .

„Mówiłem. „Niech najpierw zrobimy produkt, a potem zadbamy o marketingu”” — pisze autor notatki. W tym czasie, jak mówi, w prasie ciągle pojawiały się informacje o kolejnych inwestycjach w firmach działających w branży winiarskiej. „O nas też powinni pisać artykuły. U nas była to wspaniała historia.

Ale byłem zbyt zaniepokojony tym, że ludzie mogli przejść na link na stronę, a on był wadliwy”. „Teraz rozumiem, jak fantastyczne możliwości zgubiliśmy — ci ludzie nie tylko zapraszam na naszą stronę internetową i dowiedzieć się o tym, ale i w stanie doradzić nam, co warto poprawić lub modyfikować”. Według byłego przedsiębiorcy, po tym, jak udało mu się pozyskać pierwsze środki dla firmy, przestał o tym dbać. Zatrudnił odpowiednich ludzi i zabrał się za projektowanie produktu. „Przestałem sprzedawać”.

Po sześciu miesiącach okazało się, że w firmie potrzebne są nowe środki. Ale nowi potencjalni inwestorzy traktowali udanego uruchomienia jest bardziej sceptyczny ze względu na jego wiek. „Myślę, że gdyby udało mi się raz przyciągnąć wystarczająco dużo pieniędzy, aby przetrwać do 18 miesięcy, wynik byłby zupełnie inny” — podsumowuje . Ponadto, zauważa autor notatki, na wczesnych etapach rozwoju starcie praktycznie nie śledził kosztami.

„Spędziliśmy na hostingu jest o wiele więcej, niż powinien. U nas na pełny etat pracował projektant, choć w rzeczywistości w tym momencie był jeszcze nam nie potrzebny. W pewnym momencie jeden z usuniętych twórców wyraźnie stracił zainteresowanie produktu — powinienem był wyrazić się bardziej sztywno i zakończyć współpracę z nim, uwalniając środki dla rozwoju zespołu. Według słów byłego przedsiębiorcy, brał na siebie zbyt dużo stresu. Gdy coś nie działało, rzadko udawało mu wziąć się w garść i myśleć rozsądnie.

„W mojej głowie był totalny bałagan, wziąłem na siebie więcej, niż mogłem się opanować. Czasami czułem się bardzo samotny. Być wyłącznym fundatorem jest bardzo ciężko. Cała odpowiedzialność spoczywa na was”. Jednak wnioskuje , doświadczenie budowania własnej firmy wiele go nauczył.

„Teraz czuję się po prostu świetnie. Poznałem wspaniałych ludzi, poznałem nowych przyjaciół. Ja wiele otrzymał w profesjonalnym planie. Teraz jest mi o wiele łatwiej są trudne decyzje i nieprzyjemne rozmowy ze swoimi pracownikami — bo wiem, jak niebezpiecznie jest zwlekać z takimi rzeczami. Może kiedyś stworzę nową firmę.

I u mnie będzie o wiele więcej szans na sukces, jestem tego pewien”.

Czytaj Więcej: google.co.uk/software-engineering.html

Dodaj komentarz